Chyba każdy zna określenie squoatter, bądź skłoter, ale to zapożyczenie jest najzwyczajniej w świecie na tyle obrzydliwe, że nie mam zamiaru go stosować. Jeśli nie, to wyobraźcie sobie urbex z ziomkami. Zaparzacie herbatę w termosie, by poczekać dobre 20 minut na kumpla, który wziął auto od rodziców, jeszcze musicie skoczyć na stację po fajki i jedziecie w podróż do jakiegoś opuszczonego obiektu otoczonego lasem. Wysiadacie przy ścieżce, która prowadzi do tego budynku i zaczynacie zwiedzanie. Na pierwszym piętrze usłyszeliście jakiś dziwny dźwięk z pomieszczenia obok, tak... To squoatter. Wpadacie wszyscy do tego pomieszczenia, mimo faktu, że już przy futrynie drzwi czuć zapach jakby coś tam się rozkładało i widzicie człowieka w obdartych, ubrudzonych fekaliami ubraniach, który próbuje coś opalać na łyżeczce, choć spokojnie obok leży również strzykawka i żarówka z wbitą lufką. Tak mniej więcej wygląda squoatter.
Równie wartym uwagi jest anarchista. W tym przypadku niestety bardziej istotna jest systematyka charakteru niż zbiór cech widocznych. Mianowicie anarchistów cechuje wyparcie władzy, choć jak teraz myślicie o ***** *** to nie, nie jest to anarchia, tylko niezadowolenie z obecnych rządów. Wyobraźcie sobie świat bez przepisów prawa, bez w zasadzie bez niczego. Kradniecie auto, przejeżdżacie na czerwonym świetle, pieszych chlastacie wycieraczkami, by zlecieli z maski i nikt Wam nic nie może zrobić, bo nie istnieją normy, które to regulują. Dobra, biorąc pod uwagę, że tamto zdanie mogło być zachęcające, to dopowiem, że każdy może Was odstrzelić, nie istnieje własność prywatna, czyli każdy może nas okraść i tak dalej. Okropny scenariusz, do którego sądzę, że nie można dopuścić.
W powyższych akapitach ewidentnie rzuca się w oczy, że squoatter jest mniej szkodliwy, a jakakolwiek wojna między tymi dwoma frakcjami byłaby niezwykle dziwna, bo tak naprawdę nie wchodzą sobie w drogę. Jednak kilka dni temu usłyszałem o ich wojnie. Zaparzcie sobie herbatki i zweryfikujmy ten temat.
Ze skłotu kolektywu Syrena został wyrzucony przez członków "Stop Bzdurom", które w skrócie będę nazywać SB Di białoruskiego pochodzenia oraz jego partnerka, którzy byli spoza kręgu SB. Członkowie tej niebezpiecznie brzmiącej organizacji zaspawali furtkę oddzielającą Przychodnię(polecam sprawdzić w google wpisując "Przychodnia skłot") od Syreny i wyposażeni w zapasy butelek do polewania wodą, wiatrówkę, lasery do oślepiania i pirotechnikę. Wojna rozpoczęła się w momencie gdy strona Przychodni, ta której członków wyrzucono chciała przeciąć kłódkę furtki. Trzymając narzędzie elektryczne, prawdopodobnie jakąś przecinarkę została oblana wodą. Na szczęście nic się nie stało. Jednak wojna domowa squoattersów z anarchistami, którzy w tym wypadku też nimi są jest zaiste ciekawa. Jedna z osób SB pisze, że "Kolejny raz maczystowski skłot zaatakował społeczność queerowo-feministyczną", a jeśli jeszcze popcornu nie wypluliście, to później dodała "Nieumiejący opanować swojego gniewu cis-heteroseksualni mężczyźni pozbawili domu queerowo-feministyczne osoby". Z kolei Przychodnia poprawia to co pisze SB. Wojna przeszła do internetu... na szczęście.
Moim zdaniem cała wojna wywodzi się z różnicy podejść. Anarchistyczna grupa "Stop Bzdurom", w której członkiem jest Margot prawdopodobnie wymaga od innych squoattersów zmiany poglądów na te ich. To jest ogromny zbiór różnych osób, gdzie część stanowi SB. Przypuszczam, że taka wojna wojna była kwestią czasu.
Dzisiejszy wpis trochę dłuższy niż zazwyczaj, jednak trochę krótki jak na to, by nazywać to określonym źródłem informacji, stąd polecam zapoznać się z tematem na funpage'ach obu ugrupowań, by wypracować swoje zdanie. Kolejny wpis w tym roku za Nami, jutro kolejny... myślę, że wrzucę go wcześniej niż dziś(post trafia praktycznie o godzinie 23:00), także do zobaczenia jutro!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz