Równo 12 dni temu pisałem ostatni post, 10dni temu miałem natchnienie na następny, 8 myślałem o dziewczynie, z którą nie jestem, bo spieprzyłem, 6 nie pamiętam, a 4 zachlałem. Wszędzie ta pieprzona dwójka. Nawet jak wychodzi się na piwo, to zazwyczaj są przynajmniej dwa.
Tak samo w przypadku par. Para to dwa i koniec. Dewiacje trójkątne, czy origami zwane orgiami zostawiam fetyszystom. Zastanawiam się ile można wybaczyć osobie, którą się kocha. Według Biblii wszystko. Według mnie... zależy. No bo zobaczcie. Jeśli kochacie i jesteście z osobą, która nałogowo was zdradza i jest z wami z przyczyn bliżej nieokreślonych, to chyba coś tu nie gra. Jeśli dodamy, że ta osoba was bije, to już mam spory mindfuck. Miłość chyba uzależnia mocniej od heroiny, a i w takim przypadku ta destrukcja może być znacznie gorsza. Kurcze, szczerze mi żal osób, które tkwią w czymś takim. Pomijając Biblijną postawę ofiary w tej parze jest to tak delikatny temat, że osobiście boję się go poruszać. Wydaje mi się, że w takim związku persona dotknięta brakiem szacunku, bo inaczej tego się nie da nazwać, nie umie patrzeć w przyszłość. Bo... to nie przyszłości. Niestety. Oczywiście jest moja opinia, lecz większość osób się ze mną chyba zgodzi.
Inna sytuacja, to rodzina. Każdy ją ma, niekażdy ceni, niekażdego ceni. O ile w poprzednim akapicie mogłem jednoznacznie wydać opinię, to tu jest problem. Ciężko mi się postawić na miejscu osoby , która została odrzucona przez rodzinę lub występowała przemoc. Jednak postaram się odpowiednio do tego podejść.
Wydaje mi się, że w tych więzach krwi coś jest. Zresztą miłość rodzinna jest totalnie dziwna i wydaje mi się, że pancerna, bo wytrzyma wszystko. Nawet jeśli jest jakikolwiek konflikt, to ostatecznie ta zgoda będzie, choć może po 10latach:v Stąd wzgląd na więź krwi jest zasadny. Ciągnie nas do osób z naszej linii, kodu i jesteśmy w stanie bardziej ich zrozumieć, łatwiej im przebaczyć. Oczywiście w większości przypadków, bo są osoby, które nigdy nie wybaczą komuś z rodziny.
Ostatnim przypadkiem, który chcę poruszyć jest miłość do zwierzęcia. Znaczy nie chciałem, ale pytanie z pierwszego akapitu sprawia, że muszę. Chyba najsilniejsza więź. Nie zrozumcie mnie źle, ale jak rodzice się od was odwrócą, żona ucieknie z dziećmi i majątkiem, to pocieszenie znajdziecie albo przy czystej albo przytulając psa, w drugim przypadku będziecie mieć dla kogo żyć:v Myśląc o tym od razu widzę serię filmów z "Johnem Wickiem" czy chociażby "Lessie Wróć" albo książkę pt. "Misja Szczeniak". Po za tym jak jesteśmy przy tekstach kultury. To ile znacie filmów, gdzie zwierzęta są w negatywach pokazane? Oczywiście nie mówię tu o "Godzilli" czy "Parku Jurajskim" tylko o normalnych filmach, które by pokazywały zwierzę jako złą istotę. No właśnie. Prawdopodobnie nie ma. Ale filmy o złych partnerach, o złych rodzicach, złej rodzinie, pominę dziadków zombie, etc. to tego jest od groma. W takim razie ile możemy pupilowi wybaczyć? W zasadzie chyba wszystko, nawet jak pogryzie nasze ulubione oxfordy czy garnitur od Prady.
W takim razie jak to jest z tą miełością, ile jest w stanie wytrzymać?
Każda z tych trzech jest ważna lecz pamiętajcie, rodzina jest najważniejsza. Jak bierzecie pupila, to jesteście za niego odpowiedzialni i przemyślcie taką decyzję, bo każde zwierze ma uczucia. Co do partnerki czy partnera, to jeśli nie będzie szanować waszej rodziny i będzie źle traktować pupila, to nie zasłużył na was i tyle.
Kończę dzisiejszy wywód, bo trzeba przygotować się na Wigilię pamiętajcie o swoich pupilach i ich słuchajcie, dzisiaj będą mówić :) Życzę wam wszystkim Spokojnych, Wesołych Świąt w gronie rodziny, a także udanego Sylwestra!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz