czwartek, 12 grudnia 2019

Trzeba się przywitać

Cześć wam!


Kiedyś tu sporo pisałem o różnych rzeczach, jednak z upływem czasu usnąłem wszelkie posty i poprzedni blog został przerobiony w historie o sesjach zdjęciowych, Także słowo penis odeszło w zapomnienie i wszelkiego typu wywody w temacie erekcji, upojenia alkoholowego i filmów porno musiałem sobie darować. Zresztą tak samo z etapem nastoletniego życia. Chociaż on akurat się skończył, mimo że dalej 16 umysłowo. 

Tyle słowami wstępu. Nikt mnie nie pamięta, blog jest nowy, starego nazwy zapomniałem(została ona zmieniona), a posty siedzą w koszu serwera Google. Zresztą miałem małą rzeszę fanów. Jednak w poniższych akapitach wam coś tam opowiem.

Zacząłem pisać blogi, bo mi się nudziło i chciałem się rozpisywać na czymś innym niż messenger. Pisałem najróżniejsze posty. Od Korei przez problemy z kobietami, do przygotowań do matury. Później przyszły studia i posty były rzadko, czasami raz na kilka miesięcy, w których pisałem, że "słuchajcie wróciłem", "wybaczcie, że mnie nie było". Niestety gówno warte gadanie, które było warte tyle, co friendzone dobiło mnie i totalnie straciłem wenę. Ostatecznego nokautu dokonali przyjaciele, którzy śmiali się ze mnie, z tego co robię wyciągając rzeczy z kontekstu. Nie zrozumcie mnie źle. Miałem gdzieś co mówili, ale pomyślcie, że tracicie wenę, macie swoje osobiste problemy i jeszcze najbliżsi wbijają w was szpile. Nosz kurwa mać, pękło coś we mnie. 

Będąc początkującym fotografem, przekonwertowałem całego bloga na stronę ze zdjęciami, a w formie ostatecznej, dzisiejszej formie jest zbiorem opowiadań z sesji zdjęciowych, tak jak w pierwszym akapicie. Po młodym blogerze opisującym swoje nastoletnie życie i nastoletnie poglądy zostały wspomnienia. Jednak nie tylko się zmieniło na przestrzeni tych lat.

Smak czerownego Davidoffa zamieniłem na glikolowo-glicerynowy dym e papierosa. Piękne imprezy w naszym ulubionym lokalu poszły w zapomnienie, bo mój ukochany lokal został zamknięty. Przestałem być kolorową postacią, która organizowała tam imprezy i znali, lubili ją wszyscy. Było mi ciężko stać się szarym człowiekiem i od tak pogodzić się z tym wszystkim. Dalej jestem rozpoznawalny, ale to już nie jest to. Motyw prawie jak z "BoJack Horseman", ale bez przesady.

Co było dalej? Studiowałem, studiuję, robię zdjęcia, jakoś żyję.  Dzisiaj uznałem, że wracam do was i   rozbujajmy ten smutny świat :) Dzięki wszystkim bliskim, co chcieli bym wrócił do pisania, a przypadek pokazał mi drogę i nią pojechałem tym tak zwanym różowym polonezem z pewnej gry. Czas pokaże co to za droga, a ja tymczasem się z wami żegnam. Widzimy się niebawem!

PS. To niebawem, to nie takie niebawem, bo mamy 00:59, a jak wrócę z uczelni zabieram się za pisanie pierwszego artykułu dla was. Zdradzę tylko, że będzie miał ciekawy tytuł i o wiele ciekawszą treść ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz