Cześć wam wszystkim po Sylwestrze!
Widząc się z kumplem, już w 2020 roku naszła mnie refleksja na temat tej całej magii, że Nowy Rok, to czas zmian. Ale czy na pewno?
Myślę że większość ludzi uznaje to tylko za datę, kolejny rok edukacji lub kolejne 365 dni pracy. Również ja tak sądziłem. To jest chyba pierwszy raz w ciągu mojego 23letniego życia, kiedy rzeczywiście zauważałem wyraźną różnicę.
No tylko, że jest mały problem.
Różnicę zauważyłem z jakieś 1,5 lub 2 tygodnie wcześniej. -.-
W ogóle różnica, to jest chyba złe słowo. Zmiana, o to jest to słowo, które może będzie pasować.
Magia Nowego Roku faktycznie się ukazała, ale myślę, że jestem jednym z nielicznych przypadków, któremu to się przydarzyło.
Z drugiej strony czy zmiana cyferki w dacie może być kluczowa? Mądrzy ludzie mówią, że iskra tworzy pożar. W sumie to może coś w tym jest. Tylko rozpałka musi być dobra:v Myśl, że rok się skończy pcha nas, by coś zmienić w swoim marnym życiu.
Zostawiam was z myślą, którą zawarłem w tych kilku akapitach i jestem ciekawy opinii ;)
Dzisiaj trafi drugi post, tylko czekam na jeszcze jedną informację, tak Iran:v To szczęśliwego Nowego Roku i jego magii :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz